Skąd byki w Turynie, czyli krótka historia nazwy miasta

Skąd byki w Turynie, czyli krótka historia nazwy miasta

Byliście kiedyś w Turynie? To barokowe miasto różni się nieco stylem, wyglądem jak i samym „temperamentem” w porównaniu z innymi włoskimi miastami. Turyńczycy są bardziej powściągliwi w okazywaniu entuzjazmu w porównaniu ze swoimi rodakami z Południa oraz bardziej cisi w rozmowach. Chociaż kto zna ich bliżej wie, że jednak w głębi serca to Włosi z krwi i kości: są fantazyjni, kreatywni i lubią cieszyć się życiem i dobrym jedzeniem. Są bardzo dumni ze swojego miasta. Turyn jest nieco tajemniczym miejscem i nie od razu odkrywa przed osobą z zewnątrz swoje skarby, trzeba się natrudzić by do nich dotrzeć. Posiada także swoje ważne miejsce w historii tego kraju – był pierwszą stolicą zjednoczonych Włoch. Ale zacznijmy od początku, czy wiecie skąd pochodzi jego nazwa?

Jesteś już w Turynie, przechodzisz się jego ulicami, rozglądasz się i wszędzie widać podobizny byka. Jest wyrzeźbiony na pomnikach, wydrukowany na folderach, biletach autobusowych. Jego zielona głowa wtopiona w niewysoką kolumienkę obecna jest prawie na każdym rogu ulicy, placu i skwerku. Te małe fontanny gęsto rozsiane po całym mieście to ujęcia wody pitnej dla wszystkich spragnionych. Nazywają się toret co w gwarze piemonckiej znaczy byczek. Woda z nich jest zawsze dobra i świeża. Korzystają z nich wszyscy: zarówno elegancko ubrani panowie, jak i właściciele psów, dzieci wracające z placu zabaw do domu i matki ze swoimi pociechami.

 

A skąd byk w Turynie? Samo słowo włoskie Torino kojarzy się słusznie z łacińskim taurus, po włosku toro. Toro, Torino analogia wydaje się oczywista. Na pierwszy rzut oka tak, ale źródła historyczne dowodzą, że nic bardziej mylnego.

Początki Turynu sięgają czasów Imprium Rzymskiego. Ludzie zamieszkujący te okolice nazywani byli Taurini a ich nazwa pochodząca z języka celtyckiego od słowa taur oznaczającego „górę”. Ówczesną strukturę urbanistyczną nazywano Augusta Taurinorum i było to rzymskie castrum o formie podobnej do szachownicy (skrzyżowania ulic tylko pod kątem 90 stopni i w regularnych odstępach). Około 27-28 p.n.e. powstaje „Julia Augusta Taurinorum”, nazwą odwołujące się przynależnością do Ottaviano Augusto i Juliusza Cezara. Stąd właśnie ta nazwa, która z czasem przekształciła się w przetrwałą do dziś Torino – nazwę krótką i dźwięczną. Dopiero w 1360 roku pojawia się pierwszy herb mający jako znak rozpoznawczy, oczywiście podobiznę byka.

Takie są dane historyczne, które udało mi się ustalić na podstawie literatury. Człowiek nie byłby człowiekiem gdyby nie szukał, zmieniał, nadawał własnych wartości i interpretował na własny sposób. Całe szczęście, bo dzięki temu powstało wiele legend, które brzmią dość ciekawie. We Włoszech nie ma niestety rozpowszechnionego zwyczaju przekazywania opowieści z ust do ust, a jeżeli się już tak zdarza, to są to odosobnione przypadki. Obrazek typowo polski, gdzie przy kominku na fotelu zasiada dziadziuś lub babcia i zgromadzonym dookoła dziadkom opowiada historie z dawnych czasów we Włoszech widać rzadko, coraz rzadziej. Dlatego wizyta w bibliotece to najlepszy sposób, żeby poznać zarówno dane historyczne jak i dziwne opowieści.  Bo wiadomo, w tym przypadku lepiej poszukać i poszperać na bibliotecznych półkach, jak za dawnych czasów i odstawić na bok internet. Znajduje się tam wiele pozycji książkowych wypełnionych po brzegi intrygującymi szczególnie dla mnie informacjami, choć mam nadzieję również i dla innych.

 

W Almanacco di Torino z 1881 roku selezianin Antonio Ghirardi, współpracownik św. Jana Bosco opowiada historię siejącego grozę potwora o ciele węża z wieloma głowami, który terroryzuje swoje ofiary wzrokiem uniemożliwiając im ucieczkę i pożerając je w mgnieniu oka, taki „włoski bazyliszek”. Całe szczęście w okolicy mieszka dorodny byk o niesłychanej sile. Jak można się domyślać byk stacza walkę z niedobrym potworem i roznosi na rogach bestię, z której nie zostaje nawet kawałka skórki! Okoliczni mieszkańcy na dowód uznania dla bohaterskiego czynu poczciwego zwierzęcia obierają nazwę Taurini. Wersja zmodyfikowana tejże opowieści podaje, że przebiegły chłop po spojeniu swojego dorodnego w wyglądzie byka alkoholem, wysyła go na walkę z potworem. Posłuszne zawierzę walczy dzielnie, jednakże w trakcie zaciętej walki ginie zarówno bestia jak i bohaterski byk.

Istnieje jeszcze inna historia, ale to to już z zupełnie innej beczki. Trzeba bowiem wiedzieć, że nad Turynem unosi się pewna aura zainteresowania kulturą egipską, w mieście znajduje się bardzo znane i cenione na całym świecie Muzeum Egipskie założone jeszcze w 1824 roku. Pod względem znaczenia oraz ilości eksponatów i ich warości historycznej muzeum to uznawane jest za drugie po Kairze. Choć o tym opowiem zupełnie innym razem.

 

Niektórzy utrzymują, iż Turyn posiada korzenie egipskie. Mianowicie niejaki Fetonte, przez niektórych nazywany Eridano syn boga Słońca powozi wozem ojca, ale jak na młodzieńca przystało, jedzie za szybko i dość nieostrożnie. Ojciec zatrzymuje go piorunem, ten traci równowagę i rozbija się nad brzegiem rzeki Pad, niestety umiera.

Inna wersja opowiada o księciu egipskim, synu pewnego niezdefiniowanego faraon, który utrudzony klimatem i ostrym słońcem wyrusza w podróż w poszukiwaniu innych lądów. Przybija do brzegu Liguryjskiego i tu opuszcza statek, przesuwając się w głąb kraju. Zatrzymuje się w dolinie u podnóża gór, nad rzeką, która przypomina mu rodzinny Nil. W tym momencie widzi dorodnego byka nad brzegiem rzeki, który spokojnie się tutaj przechadza. Pierwsze skojarzenie przywodzi mu na myśl dostojnego bogabyka Apisa. Decyduje, by tu założyć miasto ku czci tegoż boga. Kiedy książę umiera, a ginie w nurtach rzeki, zostaje pochowany z wielkimi honorami właśnie w Turynie. Niektórzy utrzymują, iż do tej jego szczątki znajdują się w mieście po dzień dzisiejszy.

 

Biografia:

Laura Fezia „101 misteri di Torino”

Massimo Centini “Torino città di misteri e di magia