Zabajone z przesłaniem od świętego

Zabajone z przesłaniem od świętego

Zabajone… coś żółtego i z alkoholem – to chyba najbardziej rozpowszechniona opinia wśród osób, które nie do końca wiedzą z czym się to je. W Polsce najczęściej spotkać je można jako nadzienie w pączkach. Żółty krem konsystencji budyniu waniliowego, o lekkim posmaku likieru. Choć nazwa wcale na to nie wskazuje, ale pochodzi właśnie z Włoch i jak podają źródła, z regionu Piemontu.   

Zabajone przygotowuje się na poczekaniu
Zabajone przygotowuje się na poczekaniu

Miejscem, które pomaga poznać lepiej tradycje, kulturę, a przede wszystkim zwyczaje kulinarne Włoch są festyny gastronomiczne.  Na ogół są organizowane przez stowarzyszenia zwane Proloco zrzeszające mieszkańców danego terytorium (np. miasteczka), mającego na celu kultywowanie i rozpowszechnianie tradycji regionalnych. Osoby w nich uczestniczące są bardzo towarzyskie i skłonne do rozmów, choć by z nimi rozmawiać na ogół niezbędna jest znajomość włoskiego, a by podbić ich serca pomaga znajomość chociaż kilku słów gwary piemonckiej. To od nich można dowiedzieć się rzeczy, o których nie przeczyta się w książkach.

Będąc na jednym z takich festynów w Agliè, próbuje się wielu smakołyków charakterystycznych dla regionu Piemonte. Na jednym z wystawionych stołów, pod namiotem ogrodowym przygotowuje się na poczekaniu ciepłe jeszcze zabajone. Ubijają je trzepaczką nad płomieniem w miedzianym garnku. Sprzedawane za drobną opłatą w małych kubeczkach jako mus o bardzo intensywnym żółtym kolorze. Przypomina nieco polski kogel-mogel, choć oczywiście smak jest zupełnie inny. 


By wykonać zabaione należy ubijać jajka, cukier i słodkie białe wino w naczyniu nad parą. Wykonany w ten sposób delikatny mus jeszcze ciepły, je się łyżeczką lub kruchym ciasteczkiem o wydłużonym kształcie. W przygotowanym podług starej tradycji zabajone, wyczuwa się zdecydowanie smak białego wina.

Zabajone to gęsty, żółty mus
Zabajone to gęsty, żółty mus

Rozmawiając z osobami z Proloco Bairo, proszę by opowiedziano mi nieco o historii tego deseru.

Zabaione to deser, który istnieje od kilku stuleci. Historia wymaga przedstawienia wcześniej sylwetki Pasquale Baylona urodzonego w 1540 roku w Torre Hermosa w prowincji Aragonia (Hiszpania). Pracuje od dzieciństwa jako pasterz, sam uczy się pisać i czytać. Żyjąc w samotności i na łonie natury, Baylon często rozmyśla i kontempluje, rodzi się w nim chęć poświęcenia życia Bogu. Mając 20 lat wstępuje do klasztoru Najświętszej Maryi Panny z Loreto. Już jako osoba duchowna podróżuje po Europie, by w końcu osiąść w Turynie w parafii św. Tomasza. Po jego śmierci, z racji swojego świątobliwego życia i za sprawą wielu cudów przypisywanych jego osobie w 1680 roku zostaje ogłoszony świętym i patronem kucharzy i cukierników oraz mężatek

Swego czasu przychodziły do niego kobiety zamężne skarżąc się na małą “żywotność” swoich mężów. Późniejszy święty polecał im sekretny przepis na środek mający przywrócić mężczyznom owąż “żywotność”. 

Zabajone, że aż palce... paluszki lizać!
Zabajone, że aż palce… paluszki lizać!

W ten sposób w Turynie ów tajemniczy środek zaczyna być nazywany “L Sanbajon”, co w gwarze piemonckiej oznacza “święty Baylon”. Jak można się domyślać ten eliksir to właśnie zabajone.

Przekraczając granice Piemontu zaczyna stawać się znany w coraz to odleglejszych miejscach, a jego włoska nazwa przyjmuje brzmienie zabaglione lub zabaione.

Niektóre źródła nieśmiało wspominają Neapol jako miejsce powstania tego deseru, jednakże jak zapewniają mnie przedstawiciele Proloco Bairo, w Piemoncie większą popularnością cieszy się podana tutaj historia.